SNY « Jedność

Temat: Cóż to tak pięknie gra?
" />KSU

Jakos tak mi sie mala tesknota na obczyznie obudzila (krakow - bleah). A jak slucham Ksu to przed oczami mam zawsze "Moje Bieszczady" ehhhhh. Ostatnio bardzo czesto na playliscie numery takie jak: Pod Prad, Esperal Blues, Za Mgla, Moje Bieszczady I i II no i oczywiscie W Okopie...
Źródło: forum.heavymusic.pl/viewtopic.php?t=308



Temat: Cześć. Mam problem.
Jestem mężem córki alkoholika. Jesteśmy 1,5 roku po ślubie.
Przed ślubem wiedziałem o problemie, w sumie już trzy lata zadaję sobie sprawę z picia teścia. Ale właściwie do dzisiejszego dnia wydaje mi się, że żyję w oparach absurdu.
Piszę, ponieważ nie wiem jak mam postępować, by uchronić swoje małżeństwo przed poważnym kryzysem. Dlatego proszę Was o pomoc i pokazanie mi drogi, którą trzeba iść.

Alkoholizm teścia wpływa bezpośrednio na moją żonę, mimo, że mieszkamy 50 kilometrów od niego. Teść pije ciągami, na szczęście nie przez cały czas, bo wszywa esperal.
Ale co roku o tej porze jest okres 1 - 2 miesięcznej makabry z awanturami, rękoczynami i ze wszystkim innym. W tym czasie moja żona jest wciągana w to wszystko. Zresztą od zawsze to ona pełniła rolę osoby rozdzielającej swoich rodziców i błagającej ojca o spokój.
Dzisiaj mamy małe dziecko, ja pracuję, więc żona nie może tam jechać i "interweniować". Nasze życie kręci się właściwie tylko wokół tego wszystkiego. Gdy teść pije albo długo przebywa poza domem - moja żona niemal odchodzi od zmysłów.
To czego nie potrafię zrozumieć, to stosunki panujące w takim domu. Rodzina koncentruje się na tym, żeby... zachować zmowę milczenia. Nie jest już takie ważne, co tym razem zrobi teść, tylko to, żeby się "nikt nie dowiedział".
Ostatnio mieliśmy taką sytuację, która powaliła mnie na kolana.
Teść miał w ostatnią sobotę umówioną wizytę u lekarza w celu wszycia esperalu. Wszystko było juz zorganizowane, by zakończyć tegoroczny koszmarny maraton.
Moja żona już z ulgą zorganizowała wraz ze mną wyjazd na 1 dzień do Krakowa. Pojechaliśmy w 4 osoby wraz z dwojgiem znajomych. Teściowa przyjechała do nas, żeby przez jeden dzień zająć się dzieckiem. Teść poszedł do lekarza. Wszystko grało.

W Krakowie (mamy tak 130 km) zadzwonił telefon, że teścia nie ma u lekarza, że właśnie pije. W związku z tym teściowa musi natychmiast jechać do domu i pilnować dobytku (teść mógł kogoś obcego wpuścić). W takiej sytuacji ja zadzwoniłem do swojej mamy, by przyjechała i zaopiekowała się przez kilka godzin do naszego powrotu córką.
Powiedziałem jej o co chodzi i w czym jest problem. Złamałem zmowę milczenia.

Wczorajszy dzień był piekłem. Okazało się, że właściwie jedynym winowajcą wydarzeń tamtego dnia jestem ja. To, że teść się upił to nic, to, że teściowa szantażowała, że jak moja mama szybko nie przyjedzie to zostawi 5 miesięczne dziecko same - to nic, to, że postawiliśmy w przykrej sytuacji znajomych, którzy zrzucili się na paliwo - to nic, to, że kolejny nasz dzień został uprzyjemniony przez teścia - to nic. Ważne jest tylko, że ja złamałem zmowę milczenia. Powiedziałem o czymś, co dawno już było wiadome mojej mamie.
Reakcja mojej żony była taka, że po długim i głośnym monologu, podczas którego stałem osłupiały, poprosiła mnie, żebym się wyprowadził.

Niestety podobnie dla mnie absurdalne sytuacje zdarzały się już wcześniej, ale wczorajsza przeszła wszystko, co do tej pory widziałem. Jestem w szoku.
Boję się o swoje małżeństwo. Boję się, bo mam coraz mniej wiary w jego przyszłość.
Kocham moją żonę, ale wydaje mi się, że w jej życiu nie ma dla mnie miejsca, ponieważ ja nie chcę stać się jeszcze jedną milczącą i akceptującą ofiarą jej ojca.

Proszę, jeśli doczytaliści do tego miejsca, powiedzcie mi co mam robić...

Michał


Źródło: skir11.nethit.pl/viewtopic.php?t=313